SKPB Łódź Aktualności Rajdy SKPB Łódź Słowacja -Karpatami stoi
Słowacja -Karpatami stoi
Autor: Ewa Kluska    Utworzone: 22.05.2019

1_janosik_z_frajerka_skoczylasa_wiki

Bajki się skończyły, rajd tuż tuż, więc z plecakiem w góry rusz!
Jeden duet, już dawo zapisany, to sam Janosik ze swoją frajerką. Ta piękna dama, wcale nie jest obrażona za to określenie. Harnaś dopilnuje, żeby o jego (słowackich) górach nasi przewodnicy wypowiedzieli się w samych superlatywach. Może nas nawet trochę wyciągnie na swoją stronę....





Jakie góry są na Słowacji?


Prawdopodobnie każdy kto usłyszy takie pytanie, pierwsze co mu przyjdzie do głowy to TATRY. Co niektórzy (wielki szacun dla nich) odpowiedzą jeszcze Mała Fatra. Co sprytniejsi stwierdzą, no jak to jakie? Karpaty! No fakt, gór niekarpackich u naszego sąsiada nie uświadczysz. Ale co nam zasłaniają Tatry? Co jest na prawo i na lewo od nich? My tu w Polsce, często żyjemy w błogiej nieświadomości..., bo jeśli nie Tatry to co i gdzie? Postaram się to nieco przybliżyć.


Ponad 60% powierzchni Słowacji zajmują góry. I choć wszystkie one należą do łańcucha górskiego Karpat (dokładnie Karpat Zachodnich), ich różnorodność sprawia, że każdy miłośnik górskich wędrówek znajdzie tu tereny i krajobrazy, które go zafascynują. Słowaccy geografowie wyróżnili aż 56 pasm górskich i dokładnie tyle szczytów składa się na Koronę Gór Słowacji.40 spośród nich liczy sobie ponad 1000 m n.p.m. Wiele z tych pasm zobaczymy na słonecznym horyzoncie wędrując po naszych górach. O część z nich można się otrzeć maszerując główną, graniczną granią Karpat. W ten sposób możemy jedną nogą być w Beskidach Kysuckich czy Beskidach Oravskich (których najwyższymi szczytami są odpowiednio „nasze” – Wielka Racza i Babia Góra). Możemy musnąć Ľubovnianską Vrchovinę i Čergov, które sąsiadują z Beskidem Sądeckim, Ondavską Vrchovinę i Busov, na południe od naszego Beskidu Niskiego czy Bukovské Vrchy, jak Słowacy mówią o Bieszczadach. To wszystko (i jeszcze kilka innych pasm) to Zewnętrzne Karpaty Zachodnie - góry fliszowe (sfałdowane osady powstałe na dnie morza(!)), o łagodnych, kopulastych szczytach, szerokich dolinach, najczęściej zalesione... Takie, jakie znamy z naszych Beskidów.


Również malownicze Pieniny są górami granicznymi, te słowackie o dziwo noszą taką samą nazwę jak nasze. Ich najwyższy szczyt - Wysoka jest równo podzielony między Polskę i Słowację. Wszelkie eskapady, czy na rowerze, czy pieszo z plecakiem, można zaplanować wędrując po dwóch krajach w ciągu jednego dnia. A legenda o latającym mnichu Cyprianie może zachęcić do zwiedzenia Czerwonego Klasztoru.

I wypada również co nieco wspommieć o Tatrach, jednej z najczęściej odwiedzanych partii słowackich gór. Te, swoje najwyższe wierzchołki mają po słowackiej stronie. Krajobraz jest tu absolutnie odmienny od wcześniej wspomnianych gór – ujrzymy zapierające dech w piersiach skalne granie, głębokie doliny polodowcowe, wodospady czy górskie jeziora. To właśnie w Tatrach Wysokich znajduje się najwyższy szczyt całych Karpat - Gerlach, wznoszący się na 2655 m n.p.m.



Tatry Bielskie, leżące w całości w kraju Janosika, i Zachodnie, nie tracąc wiele na majestatyczności, mają odmienną budowę geologiczną, a co za tym idzie oferują odwiedzającym inne krajobrazy. Twarde skały krystaliczne przykryte są tu warstwą skał wapiennych, co z jednej strony powoduje złagodzenie rzeźby terenu, ale równocześnie jej urozmaicenie dzięki zjawiskom krasowym. Efekt? Jaskinie i wapienne wąwozy tak chętnie odwiedzane przez turystów.


I tu kończymy przegląd gór wspólnych dla naszych krajów i ruszamy w nieznane…



Stosunkowo blisko granicy znajdziemy Góry Choczańskie, z Wielkim Choczem (1608 m n.p.m.) na czele. Zdecydowanie wyróżnia się swoją swoją fizjonomią, przypomina swoim wyglądem zaokrągloną piramidę. Zdecydowanie warto się na niego wdrapać, bo panorama z jego wierzchołka wynagrodzi wszelkie trudy wspinaczki. Jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości:


alt


Prawie jak w domu, czytaj jak w polskich Tatrach Zachodnich poczujemy się w Małej Fatrze, grzbiety pokryte są tu rozległymi halami, a wapiennie wierzchołki i wychodnie skalne świetnie wyjdą na każdym zdjęciu. Bardzo dobrym miejscem wypadowym jest Stefanowa, gdzie po całodniowej wycieczce można spróbować słowackiej kuchni – bryndzovych halušek czy šúľance z makiem.


Koniecznie też trzeba odwiedzić miejscowość, z której pochodził legendarny Juraj Jánošík, czyli Terchową oraz Janosikowe Diery, czyli szlaki prowadzących wąwozami rzek. Mieszkańcy traktują tego zbójnika niemal jak bohatera narodowego, wystawili mu nawet pomnik.


A skoro mamy Małą Fatrę, to musi być też i Wielka. I jest faktycznie, z tymże szczyty są tutaj niższe od Wielkiego Krywania i reszty. Za to powierzchniowo, teren jaki zajmuje Wielka Fatra jest większy i bardziej dziki. Cechą charakterystyczną tego pasma są rozległe hale na grzbietach, dlatego w pewnym sensie mogą nam się kojarzyć z Bieszczadami. Mają nawet „swoją” Chatkę Puchatkę, czyli Chatę pod Borišovom, gdzie całe zaopatrzenie trzeba wnieść... na plecach.


W skład łańcucha wielkofatrzańskiego wchodzą także m. in. góry Ptacznik (słow. Vtáčnik), które zbudowane są ze skał wulkanicznych, z andezytem na czele. Spotkamy tu wiele ciekawych form ukształtowania terenu, takich jak ściany skalne, czy kotły i stopnie skalne.


Dalej na południe możemy zwiedzić największy park narodowy naszego sąsiada, który jest ulokowany w Tatrach Niżnych. Nazwa tego pasma, związana jest z tym, że znajduje się na południe od Tatr. Szczyty tutaj bowiem wcale niskie nie są. Najwyższy Dziumbier posiada wysokość powyżej 2 tysięcy metrów – 2046 m n.p.m. Ponad 70 km marszu po grani, to nie lada gratka dla wytrawnych piechurów, góry te w kierunku wschód–zachód rozciągają sie na długości ok. 75 km. Bardzo dobrze jest rozwinięta infrastruktura turystyczna wokół doliny Demianowej, natomiast na reszcie terenu - zdecydowanie mniej. Tam też znajdziemy ciszę i spokój.


Bardzo obszernym regionem górskim w Słowacji są Rudawy Słowackie, gdzie znajdziemy zarówno malownicze skały wapienne jak i pozostałości po wulkanach. Jest w czym wybierać. Najwyższym szczytem jest Stolica z wysokością 1476 m n.p.m. Znajduje się w paśmie Gór Stolickich (według nomenklatury słowackich naukowców), które to aż w 90 % są zalesione.


Bardzo intrygującym pasmem jest z pewnością Polana, którą tworzy dawny stożek wulkaniczny, spłaszczony w wyniku różnych procesów erozyjnych. Dodatkowo bezczelny wręcz potok Hačava rozciął brzeg dawnego krateru, w obrębie którego istniało niegdyś jezioro i ściągnął je do doliny. Obecnie wszelkie wody znajdujące się wewnątrz dawnego wulkanu, odprowadzane są właśnie przez Hačavę. Dlatego też potok ten ma wręcz unikalny teren źródliskowy - ciężko znaleźć rzekę, której źródła wypływają spod krateru.


Niewątpliwie coraz bardziej popularnym miejscem wśród turystów z Polski jest Słowacki Raj, nazywany przez słowacków Górami Straceńskimi, czyli krasowy płaskowyż położony na wysokości 800 – 1000 metrów. Liczne wąwozy, drabinki, schodki czy platformy dostarczą wielu doznań i podwyższonego poziomu adrenaliny.


I na zakończenie naszego przeglądu niektórych pasm gór słowackich warto wspomnieć o Krasie Słowacko-Węgierskim. Na jego obszarze zinwentaryzowano ponad 1200 jaskiń, część jest udostępniania do zwiedzania. Wewnątrz można podziwiać przepiękne formy naciekowe i na własną rękę przekonać się czym się różni stalaktyt od stalagmitu. Jednocześnie należy pamiętać, że w podziemnych korytarzach zawsze jest chłodno i nawet latem trzeba się zaopatrzyć w ciepłe ubrania.


Jak widać, na Słowacji każdy znajdzie dla siebie jakiś atrakcyjny kawałek gór. Co też ważne przy planowaniu wyjazdu zagranicznego, ta „za granica” jest dla nas najprzyjaźniejsza ze względu na podobieństwo naszych języków i bliskość kulturową. Można powiedzieć Polak - Słowak dwa bratanki. Łatwo tu o nocleg, a ceny są zbliżone do polskich. Wielką zaletą niewielkiej Słowacji jest jej bogactwo kulturowe. Słowacja to prawdziwa perełka jeśli chodzi o ilość zamków i warownych grodów. A wszystkie one znajdują się praktycznie w samych górach lub u ich podnóża. Słowacja to, bez dwóch zdań, kraj warty odkrycia…


My na rajdzie przede wszystkim będziemy mogli podziwiać przepiękne panoramy gór słowackich, jeżeli tylko kapryśna pogoda na to pozwoli. I Góry Choczańskie i Mała Fatra powinny nie raz nam się ukazać, choćby w rejonie Baraniej Góry. Stopę postawić na słowackiej ziemii zapewne uda się będąc na Trzycatku, ale tam ziemia czeska też będzie zachęcać do podeptania.


Dodatkowo na trasie VIP rajdowicze będą mieli okazję wkroczyć w obszar Beskidów Kisuckich, a dokładniej do rezerwatu, gdzie znajdują się... kamienne kule. Znajdziemy je na terenie dawnego kamieniołomu, gdzie w latach 80 XX wieku wydobywano budulec do regulacji górskich potoków. W w wyniku użycia materiałów wybuchowych z materiału skalnego zaczęły wydostawać się także regularne, okragłe kule, w żaden sposób nieobrobione mechaniczne przez człowieka. Prawdopodobnie kule te powstały w morzu, które we wcześniejszych epokach geologiczych znajdowało się na tym terenie. Ale to tylko hipoteza.


Ponadto opuszczając teren Słowacji, podczas rajdu przejdziemy się także skrawkiem Beskidu Śląsko – Morawskiego, by zdobyć Wielki Połom i opuścić już kraj naszego południowego sąsiada.


Pewnie słowacki Janosik może być nie do końca zadowolony, że tak mało czasu spędzimy w jego ojczyźnie. Ale na pewno same widoki mogą być dobrą zachętą, żeby kiedyś odwiedzić te góry na własną rekę.



Mariusz Beczkowski