SKPB Łódź Zapowiedzi rajdów 2018 - majowy XXXVII Rajd Wiosenny
2018 - majowy XXXVII Rajd Wiosenny
Autor: Ewa Kluska    Utworzone: 14.12.2018
2018maj Nie mogliśmy nie wykorzystać układu dni wolnych tegorocznej majówki, by nie rzucić wszystkiego i nie wyjechać aż na 6 (!) dni w Bieszczady! Trasy tradycyjnie są zróżnicowane, krótsze i dłuższe, widokowe i leśne, ze wschodu na zachód oraz na odwrót. W sobotę 5 maja wszyscy spotkamy się jednak na mecie Rajdu w miejscu, o którym niedawno mówiła cała Polska, czyli w Jabłonkach!




Wyjazd i powrót


W obie strony jedziemy autokarem. Wyjeżdżamy w nocy z poniedziałku 30 kwietnia na wtorek 1 maja – o godz. 23:00 zbiórka z parkingu przed Łódzkim Domem Kultury, naprzeciwko dworca PKP Łódź Fabryczna. Powrót w to samo miejsce w niedzielę 6 maja, około godz. 23.
Ilość miejsc ograniczona pojemnością autokaru – przy zapisach kto pierwszy ten lepszy :)


Koszty

Cena tras z noclegami pod dachem: 290 zł. Cena trasy namiotowej: 250 zł.
W cenie: przejazd, noclegi, ubezpieczenie, ognisko z kiełbaskami na mecie Rajdu. Cena nie obejmuje wyżywienia, tradycyjnie „zrzucamy się” na składniki na posiłki kanapkowe, a kwestia posiłków ciepłych zależy od tras i decyzji przewodników. Przed rajdem skontaktują się z Wami i poinformują o niezbędnym zapasie jedzenia do zabrania ze sobą oraz o planach zakupów aprowizacyjnych podczas rajdu.

Zapisy


Do 25 kwietnia (środa) wyślij mail na adres rajd@skpb.lodz.pl. Przy zapisach należy podać numer wybranej trasy, imię i nazwisko, datę urodzenia (potrzebna do ubezpieczenia) i nr telefonu. Bardzo prosimy nie zostawiać zapisów na ostatnią chwilę (trasy mają limitowaną ilość miejsc). W ramach zapisów należy wpłacić zaliczkę w wysokości odpowiednio 190 zł dla trasy z noclegami pod dachem i 150 zł dla trasy namiotowej. Numer konta wysyłamy w odpowiedzi na zapisy.
Uwaga!!! Wpłacenie zaliczki jest równoznaczne z akceptacją regulaminu rajdu. Bardzo prosimy o zapoznanie się z jego treścią.


piotrek_podsiadly Kierownictwo rajdu:

Udziela wszelkich informacji o rajdzie, pomaga w doborze trasy i rozwiewa wszelkie rajdowe wątpliwości.


Piotr Podsiadły (150)
mail: rajd@skpb.lodz.pl
tel. 600 056 661





Trasy i prowadzący


michal156
TRASA I

Prowadzi: Michał Owczarek (156)





Zapraszam wszystkich chętnych na trasę prowadzoną przeze mnie. Nim przejdziemy do konkretów, pozwolę sobie na kilka słów autoprezentacji. Jestem młodym przewodnikiem, co nie oznacza, że w góry jadę pierwszy raz w życiu ;) zdarzyło mi się być… nawet nad morzem i w nieco wyższych partiach Polski. Mówiąc zaś serio, to fakt, iż jestem studentem, a także to, że mimo już nie najmłodszego numeru blachy, cały czas dzierżę palmę najmłodszego wiekiem, w pewien sposób charakteryzuje styl oraz atmosferę, jaka może panować na mojej trasie. Ponadto wyłania się również zależność, iż na mojej trasie każdy będzie mógł poczuć młodego ducha… a skoro o nim mowa to nadszedł moment na przejście do opisu dnia pierwszego:


Dzień pierwszy

Zacznie się on już niewątpliwie w Łodzi, kiedy to wyruszymy w podróż w kierunku Bieszczadów. Następnie dotrzemy do Lutowisk, gdzie będzie nasz punkt startowy. W tym miejscu, już każdy pewnie zaczyna się zastanawiać, gdzie będzie wiodła nasza trasa, a przede wszystkim, w którym miejscu będzie nasz nocleg? Spiesząc z odpowiedziami, chciałbym przypomnieć o wyżej wspomnianym duchu młodości, który będzie towarzyszył naszemu wyjazdowi. Pierwszego dnia objawi się on poprzez kluczową informację dotyczącą miejsca noclegu, którymi będą… Lutowiska. No przecież nie można za dużo chodzić, a trasa od busa do schroniska wystarczy, oczywiście zahaczając po drodze o sklep. Niestety, aż tak bajkowego pierwszego dnia nie będziemy mieli, lecz mając w świadomości zapał młodych osób do wielogodzinnego chodzenia z ciężkimi tobołami, wydaje się, iż chodzenie na tzw. „lekko” będzie o wiele przyjemniejszą formą podróży. Zatem, jeśli uda nam się zostawić część rzeczy w miejscu noclegu, od razu każdy poczuje się młodziej, tak jakby zrzucił z siebie wiele kilogramów, a więc pierwszy zabieg się powiedzie ;) Gdy już będziemy zwarci i gotowi, wyruszymy na wycieczkę w kierunku Otrytu, by z niego poprzez krzaki i inne hydrologiczne atrakcje, dotrzeć do świata UNESCO. Konkretniej mówiąc, udamy się do Smolnika, gdzie namacalnie zetkniemy się z dawnymi kulturami zamieszkującymi ziemie polskie jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Następnie skierujemy się w kierunku Lutowisk, po drodze odwiedzając przybytki, jak np. najbardziej popularną sieć w polskich Karpatach, reklamowaną przez Panią Ewę Wachowicz. Skoro i tak nasze plecaki będą w większości prawdopodobnie puste, to warto je czymś wypełnić.


Dzień drugi

Nadal młodzieńczy zapał do chodzenia po górach z całym dobytkiem, będzie nam raczej obca, ponieważ rano czeka na nas kolejna niespodzianka, czyli dowiedzenie się o tym, że kolejny nocleg spędzimy w…Lutowiskach. Logiczną konsekwencją tego jest kolejny dzień przechodzony w młodzieńczej formule: „na lekko”. Jak tylko bus i pogoda pozwolą to dojedziemy nim w bardziej południowe rejony, aby móc dotrzeć na szczyty sięgające powyżej 1300 metrów n.p.m. Po tak wysoko podniesionej poprzeczce będziemy się kierować w stronę busa, który odwiezie nas na nocleg do Lutowisk.


Dzień trzeci

Czyżby znów nocleg w Lutowiskach? Tym razem już nie będzie tak cudnej informacji. Choć z pewnością małe przeniesienie bazy, nie powinno być zaskoczeniem. Wszakże w końcu to rajd. A skoro rajd to musi być i…pojazd mechaniczny, który będzie się kierował w stronę naszego noclegu, zaplanowanego w schronisku w Górzance. Od razu zdementuję, iż tym razem nie dowiezie nas on pod same drzwi naszej noclegowni i będzie trzeba nieco pochodzić z całym obciążeniem na plecach, lecz nie się co martwić: ja też pamiętam o tym, iż to jest trasa młodzieżowa (nie mam na myśli wieku), stąd i za długa nie może być.


Dzień czwarty

Kiedy już ochłoniemy po święcie uchwalenia Konstytucji 3-go Maja, wyruszymy w dalszą podróż. Pewnie będziecie mnie przeklinać, ponieważ teraz udamy się do miejsca naszego następnego noclegu, bez pomocy busa i do tego z pełnym obciążeniem. Lecz bądźcie spokojni, gdyż nie myślę chodzić po nocy, a i o sklep warto by zawadzić ;) Następnie, kierując się do kolejnego schroniska przejdziemy obok wielkiej atrakcji miejscowości, gdzie będziemy spać: pomnika, którego nie ma. Określenie to dla wytrawnych znawców gór, z pewnością już rozwiązało zagadkę naszej krańcowej miejscowości. Dla pozostałych, mniej wprawnych w rozwiązywanie zagadek osób, powiem, iż chodzi o miejscowość Jabłonki. Pomnik zaś, którego nie ma pozostawię na razie jako niespodzianka, ponieważ to trzeba zobaczyć…


Dzień piąty

Aby tradycji stało się zadość, należy przekazać kolejną, wspaniałą informację dotyczącą miejsca naszego noclegu. Zgodnie z obiecywaną, młodzieżową formułą owej trasy, niespodzianką nie będzie fakt, iż w Jabłonkach śpimy jeszcze jedną noc ;) Dzięki czemu, nasza trasa będzie mogła znów udać się na wycieczkę, uszczuplona o kolejne kilogramy. Gdzie się udamy? Niech to będzie tajemnicą, lecz może uda nam się zdobyć szczyt mający powyżej kilometra ponad poziom morza. Kiedy wrócimy do Jabłonek, z pewnością spotkamy pozostałe trasy, a może jeszcze wcześniej będziemy mieli z nimi okazję przebywać? Któż to zgadnie…


Dzień szósty

Raczej nie ma się co przemęczać, ponieważ do Łodzi także musimy jakoś wrócić, a że trasa długa to i wyspać się trzeba a poprzedzającym wieczorem baki zatankować ;)


Jak widać z powyższego opisu trasy, prezentowana przeze mnie propozycja jest raczej przystępna dla każdego, a proponowany młodzieżowy duch, będzie dodatkowym czynnikiem zachęcającym do zapisywania się na rajd. Oczywiście, wiek nie gra roli, ponieważ przez powyższe zabiegi PR postaram się odmłodzić każdego o zbędne kilogramy. Zatem zapisujcie się i do zobaczenia ;)




piotrek_podsiadly
TRASA II - namiotowa- klasyczna i drzemkowa

Prowadzi: Piotr Podsiadły (150)




Zapewniamy namioty, ale jeśli masz swój, to napisz o tym w zgłoszeniu – w końcu najlepiej śpi się u siebie!


Klasycznie, bo będą Połoniny, GSB, znane bieszczadzkie miejscowości, ale też odwiedziny kultowych lokali. Co do drugiego członu nazwy – kto z was nie marzył o drzemce albo po prostu nieco dłuższym wylegiwaniu się w słońcu z cudnym widokiem w samym środku dnia? Ja tak, dlatego trasy na poszczególne dni nie są nadmiernie długie, tak aby przy ładnej pogodzie sobie pofolgować i nieco przedłużyć któryś z postojów ;)


Dzień pierwszy - 50 shades of Green

Po całonocnej podróży nie będziemy się zbytnio forsować, dlatego wybierzemy najłagodniejsze podejście na Wielką Rawkę (1307) jakie tylko istnieje, czyli zielony szlak biegnący Działem. Nie tylko szlak ma taki kolor, bo sam grzbiet na wiosnę również mieni się tytułowymi 50 odcieniami zieleni. Po złapaniu bieszczadzkiej perspektywy ze szczytu i zahaczeniu o schronisko PTTK, udamy się na nocleg do Brzegów Górnych – miejsca, które w dzień tętni życiem, a w nocy całkowicie zamiera.


Dzień drugi - Wetliniasty do kwadratu

Pierwszy raz na tym wyjeździe złapiemy GSB i wdrapiemy się do słynnej Chatki Puchatka. Dalej łagodnie będziemy meandrować między wierzchołkami Połoniny Wetlińskiej (1255), by ostatecznie zejść – a jakże – do kultowej Wetliny, gdzie niejedną ciekawą osobę można spotkać i niejedno ciekawe miejsce odwiedzić. Zanim to jednak uczynimy, podskoczymy na sąsiedni Smerek (1222), na którego wierzchołu zamiast smereków stoi obecnie tylko charakterystyczny krzyż, w dodatku bardzo lubiący pioruny.


Dzień trzeci- z czerwonym nam do twarzy

Skoro dorwaliśmy już ten czerwony GSB, to dlaczego z niego rezygnować? Poranne podejście doprowadzi nas do granic… Polski oczywiście! Bez kozery będzie można potem opowiadać, że Majówka spędzona za granicą. Dzień nieco bardziej leśny – powinno to korzystnie wpłynąć na czerwień skóry wyprawowaną w dwa pierwsze dni, co nie znaczy, że nie trafią się piękne widokowe przebitki. Po osiągnięciu Jasła (1153) leniwie zaczniemy spadać na nocleg do Cisnej – kolejnej ikonicznej bieszczadzkiej miejscowości. Kto na piwo do Siekierezady?


Dzień czwarty- z historią w tle

Pamiętacie Dział na rozgrzewkę z dnia pierwszego? Tym razem czeka nas coś poważniejszego, bo Wysoki Dział (1071)! Miejsce nasilonych działań UPA, więc będzie o podziemnych cmentarzach, stajniach i zbrojowniach, strzelaninach, zasadzkach… Krótko mówiąc – kino akcji! Do Jabłonek zejdziemy przez wieś której już nie ma, by dotrzeć do naszego PTSMu w Jabłonkach i…


Dzień piąty- w grupie raźniej

… i pomnika, którego już nie ma. Po kontemplacji tej jakże świeżej nicości udamy się, najprawdopodobniej z innymi trasami, na nieodległy Łopiennik (1069). A pod drodze może najgrubsza jodła w Polsce? Dziwny szlak, wyznakowany jakby barwami łódzkiego Widzewa (niech fani ŁKSu się nie zrażają – prawda jest inna)? Do tego Durna, żebyśmy już całkiem zgłupieli. A na dokładkę góra dwojga nazw i powrotem do Jabłonek na zakończeniowe ognisko.


Dzień szósty- wracamy

Z Bieszczadów droga daleka, ale od rana postaramy się ją jeszcze urozmaicić, zaglądając do Uherców Mineralnych, bynajmniej nie w celu podglądania bobrów z tamtejszego rezerwatu (co i tak mogłoby się nie udać).


Uwaga! Trasa niepasztetowa, antypaprykarzowa i kontrmielonkowa! ;)




109_5976
TRASA III - na pograniczu

Prowadzi: Paulina Bester (157)





Dzień pierwszy- zapomniane miejsca, dzikie bieszczadzkie rubieże i spotkanie z dobrym wojakiem Szwejkiem

Swoją przygodę z Bieszczadami zaczniemy od przejścia malowniczą doliną Balniczki, odkrywając ślady po nieistniejącej już wsi. Wpadniemy na herbatkę do Pana Bobra albo po sąsiedzku – do Pana Kolejarza. Pomachamy odjeżdżającej kolejce, by ruszyć w przeciwną stronę. Łagodnie falującym grzbietem granicznym, przez najwyższy tego dnia szczyt Wysokiego Gronia, udamy się na spotkanie z dobrym wojakiem Szwejkiem w Zubeńsku. Nasz kompan odprowadzi nas aż „na koniec świata”, pod drzwi niezwykłego, bieszczadzkiego w każdym calu miejsca. A potem nas opuści, żebyśmy mogli przejść do Nowego Łupkowa.

Trasa: Maniów – Balnica – Nowy Łupków (ok. 26 km); najwyższy punkt: Wysoki Groń (905 m n.p.m.)


Dzień drugi- przekraczanie granic

Tego dnia już na dobre wkroczymy w Beskidy Zachodnie/Środkowe, pozostawiając Bieszczady za sobą na parę dni. Będą one jednak dalej z nami na tęskne wyciągnięcie ręki. Dziarsko wkroczymy w Beskid Niski, forsując szczyt Siwakowskiej Doliny (sic!). Przetniemy dawny szlak handlowy na Przełęczy Beskid nad Radoszycami i nie bez powodu wspomnimy tam smak zupy z puszki Campbella. Po skromnym podejściu na Sredni Hrb zejdziemy przez Dołżycę do Komańczy, by zamieszkać na strychu pewnej willi przez kolejne 2 noce.

Trasa: Nowy Łupków – Dołżyca – Komańcza (ok. 22 km); najwyższy punkt: Sredni Hrb (820 m n.p.m.)


Dzień trzeci- letnisko Komańcza

Ponieważ trzeci dzień został empirycznie potwierdzony przez rzesze Rajdowiczów jako dzień kryzysowy, ten etap wędrówki będzie ujęty „lekkim” programem. Okryjemy uroki i atrakcje Komańczy, może przejdziemy się na Wahalowski Wierch (666 m n.p.m.) i jak czas pozwoli, zejdziemy do doliny Jawornika posłuchać o… pochówkach wampirycznych.

Trasa: „na lekko”, Komańcza i okolice (np. 14 km)


Dzień czwarty- ponad podziałami

Tego dnia na pewno z żalem opuścimy przyjazny kąt wschodnich terenów Łemkowyny, by powrócić w Bieszczady. Przekroczymy Wysoki Dział, który nie bez przyczyny taką ma nazwę. Po drodze nie braknie malowniczych atrakcji i geologicznych ciekawostek. Otoczy nas piękno bujnej zieleni spotęgowanej przez swe odbicie w tafli wody – i to niejeden raz. Odmeldujemy się na posterunku Chryszczatej (997! m n.p.m.) i przez Jaworne zejdziemy do Jabłonek.

Trasa: Komańcza – Duszatyn – Jabłonki (ok. 26 km); najwyższy punkt: Chryszczata (997 m n.p.m.)


Dzień piąty- wczasy pod… jabłonką

5 maja połączymy siły z pozostałymi trasami w Jabłonkach i wspólnie wybierzemy się w góry „na lekko”. Planowane jest wejście na Łopiennik – nasz pierwszy i jedyny na tym wyjeździe „tysięcznik” (1069 m n.p.m.). Po powrocie zasłużenie będziemy się raczyć frykasami upieczonymi na rajdowym ognisku.

Trasa: Jabłonki – Łopiennik – Jabłonki (15 km)


Dzień szósty- żegnajcie góry

Smutny to dzień, bo dzień powrotu. Ale żeby nie było nam aż tak źle, to po drodze zawitamy do Uherców. Zaplanujemy dla Was wyjątkową atrakcję (a może i dwie), ale szczegóły poznacie tylko wtedy, jeśli z nami pojedziecie!


W zależności od warunków pogodowych i kondycji uczestników trasy mogą ulec modyfikacji.



Ekwipunek

  • śpiwór, karimata
  • ubrania (odzież przeciwdeszczowa, ciepła bluza lub polar, odpowiednia ilość podkoszulek i bielizny osobistej, zapas skarpetek, krótkie i długie spodnie, komplet odzieży do spania, zakryte obuwie za kostkę (najlepiej buty górskie), dodatkowa para butów na przebranie po wędrówce (najlepiej spisują się sandały), obowiązkowo nakrycie głowy
  • przybory toaletowe
  • krem i okulary dla ochrony przed słońcem
  • przybory kuchenno-jadalniane (nóż, łyżka, kubek metalowy, menażka, są tacy którzy lubią brać ściereczki, na których przyrządzamy kanapki)
  • latarka i zapasowy komplet baterii, ewentualnie zapasowy akumulator do komórki
  • kijki trekkingowe dla osób o wrażliwych stawach kolanowych (i nie tylko dla nich)
  • NIE ZAPOMNIJ o dokumentach osobistych, legitymacjach uprawniających do zniżek (studenckie, szkolne, PTTK, EURO 26, itd)
  • KONIECZNIE zabierz zapas stale zażywanych leków na czas wyjazdu, przydać się mogą także plastry, talk, ewentualnie opaska elastyczna na kolana
  • WYSOCE WSKAZANE są wszelakie instrumenty muzyczne mniejsze od fortepianu, śpiewniki
  • BEZWZGLĘDNIE OBOWIĄZKOWY dobry humor, uśmiech i otwartość na wielką beskidzką przygodę

Do zobaczenia!


 

Fotorelacje z ostatnich rajdów

DSCN9196 DSCN9191 IMG_3480-P50 DSCF0742-P50
DSCF0882-P50 DSCF0648-P50 IMG_8016-P50 Rajd Majowy 2009 113-P50