SKPB Łódź Zapowiedzi rajdów 2019 - majowy Rajd Wiosenny

Wkrótce

  • 9-11.11 Wyjazd kursowy w Gorce
  • 14.11 Spotkanie porajdowe
  • 6-8.12 Rajd Mikołajkowy

Przyjaciele

Płazik
Radio Żak
Instytut Geografii Miast i Turyzmu Uniwersytetu Łódzkiego

Gościmy na serwerze


Logowanie



2019 - majowy Rajd Wiosenny
Autor: Ewa Kluska    Utworzone: 15.11.2019

foto_strona

Jak majówka, to… jedziemy w Bieszczady, w Bieszczady! W tym roku mamy dodatkowy pretekst, czyli festiwal muzyczny ZEW się budzi w Cisnej! Krótko mówiąc, będzie coś dla ciała - chodzenie, a dla chcących nawet bieganie po bieszczadzkich szlakach i bezdrożach, a także dla duszy - koncerty topowych polskich artystów! Czego chcieć więcej?




Pogodę (prawie) gwarantujemy, tak samo jak cudne widoki i świetne towarzystwo! Trasy tradycyjnie będą zróżnicowane, krótsze i dłuższe, widokowe i leśne, biegowe, namiotowe i chilloutowe!

W piątek 3 maja wszyscy spotkamy się na mecie Rajdu, którą stanowić będą Jabłonki, czyli idealne miejsce do rozbudzenia się nie tylko festiwalowego.



Termin:1-5 maja 2019 r.



Wyjazd i powrót

W obie strony jedziemy autokarem. Wyjeżdżamy w nocy z wtorku 30 kwietnia na środę 1 maja – o godz. 23:30 zbiórka przy EC1 Zachód naprzeciwko dworca PKP Łódź Fabryczna. Powrót w to samo miejsce w niedzielę 5 maja, około godz. 21:00.
Ilość miejsc ograniczona pojemnością autokaru – przy zapisach kto pierwszy ten lepszy :)

Festiwal Zew się budzi

W tym roku postanowiliśmy wprowadzić dodatkową atrakcję do naszego majówkowego wyjazdu. Aby nie ograniczać się tylko do chodzenia po górach, lecz móc kontemplować je poprzez dźwięki, proponujemy udział w jednej z najlepszych muzycznych imprez w Polsce tego roku (a na pewno weekendu majowego), czyli festiwal ZEW się budzi w Cisnej.
Jak znaleźć można w opisach tras, dniem przewidzianym na uczestnictwo w koncertach w ramach ZEW się budzi jest piątek 3 maja. W związku z tym dla wszystkich zainteresowanych uczestnictwem w tym wydarzeniu – a liczymy, że będzie to pokaźna grupa - (szczegóły co do planów i stopnia fakultatywności są zawarte w opisach poszczególnych tras) proponujemy wspólne wybranie się na ten festiwal. Szczegóły, dotyczące ZEW się budzi, również cennik, można znaleźć tutaj.

W związku z tym przy zapisywaniu się na rajd, należy od razu zgłosić czy ma się zamiar uczestniczyć w ZEW-ie 3 maja (cena biletu to 75 zł).

Istnieje również możliwość uczestnictwa w festiwalu w sobotę 4 maja. Wtedy koniecznym jest podczas zapisów zgłosić ten fakt i kontaktować się z kierownikiem rajdu Konradem Sarną.

Poniżej program festiwalu.

alt




Koszty

Cena tras z noclegami pod dachem: 290 zł + 75 zł bilet na ZEW (3 maja)
Cena trasy namiotowej: 260 zł + 75 zł bilet na ZEW (3 maja)
W cenie: przejazd autokarem, noclegi, ubezpieczenie, ognisko z kiełbaskami na mecie Rajdu w Jabłonkach. Cena nie obejmuje wyżywienia, tradycyjnie „zrzucamy się” na składniki do posiłków kanapkowych, a kwestia ciepłego jedzenia zależy od tras i decyzji przewodników. Przed rajdem skontaktują się z Wami i poinformują o niezbędnym zapasie jedzenia do zabrania ze sobą oraz o planach zakupów aprowizacyjnych podczas rajdu.

Zapisy


Do 23 kwietnia (wtorek) wyślij mail na adres rajd@skpb.lodz.pl. Przy zapisach należy podać numer wybranej trasy, imię i nazwisko, datę urodzenia (potrzebna do ubezpieczenia) i nr telefonu.
Ponadto koniecznym jest podanie informacji odnośnie chęci uczestnictwa w festiwalu.

Bardzo prosimy nie zostawiać zapisów na ostatnią chwilę (trasy mają limitowaną ilość miejsc). W ramach zapisów należy wpłacić zaliczkę w wysokości odpowiednio 190 zł dla trasy z noclegami pod dachem i 150 zł dla trasy namiotowej. Numer konta wysyłamy w odpowiedzi na zapisy.
Uwaga!!! Wpłacenie zaliczki jest równoznaczne z akceptacją regulaminu rajdu. Bardzo prosimy o zapoznanie się z jego treścią.



Kierownictwo rajdu:

Udziela wszelkich informacji o rajdzie, pomaga w doborze trasy i rozwiewa wszelkie rajdowe wątpliwości.
mail: rajd@skpb.lodz.pl

konrad_sarna piotrek_podsiadly


Konrad Sarna
tel. 602 156 936


Piotr Podsiadły
tel. 600 056 661





Trasy i prowadzący


michal
TRASA I

Prowadzi: Michał Owczarek (156)





Jak najprościej scharakteryzować naszą trasę? NAJFAJNIEJSZA! Na to składa się kilka bardzo istotnych czynników. Po pierwsze młodość. Celujemy zdecydowanie w ludzi młodych, w szczególności w wieku studenckim (co nie oznacza, iż inne zainteresowane osoby będą tu nie mile widziane). Takie nastawienie wynika z ogólnego założenia, które mamy nadzieję realizować podczas wyjazdu, czyli góry tak, ale z chodzeniem bez przesady (i tylko „na lekko”!), ponadto ważny jest czas na wspólną zabawę i kontemplację nie tylko widoków otaczających nas wokoło, lecz również tych mogących nam się ukazać w zupełnie innej scenerii. A skoro o tym pojęciu mowa, to będzie scena i duuużo muzyki. W kwestiach artystycznych, będziemy mieli okazję zetknąć się nie tylko ze znanymi polskimi wykonawcami podczas „dnia festiwalowego”, który będzie miał miejsce 3 maja (piątek), lecz mamy nadzieję, na codzienne wspólne gitarowe (a każdy inny instrument mniejszy od fortepianu jest mile widziany) granie i śpiewanie. Dlatego też liczymy na to, iż w naszym gronie znajdą się osoby z talentami muzycznymi, potrafiące grać, bądź…może i takie, które dopiero swój talent pokażą :) Za kolejny determinant wyboru właśnie naszej trasy niech posłuży fakt, iż w kontekście grania, staramy się zawsze znaleźć czas na różnego rodzaju planszówki, a także jeśli jest możliwość i okazja na sport (zarówno ten uprawiany osobiście, jak i oglądany w mediach). Stąd u nas jest miejsce na wszelakie pomysły i dla każdego, a ponadto co istotne, trasę kreują uczestnicy, a nie sam przewodnik.


Dzień pierwszy

Pierwszy dzień rajdu rozpoczniemy dość nietypowo - od noclegu. Dokładniej od miejsca, w którym spędzimy dwie najbliższe noce, czyli Lutowisk. Miejscowość ta jest niewielka, ale spełnia wszystkie nasze założenia - stanowi dobrą bazą wypadową, gdzie jednocześnie jest równie blisko do sklepu(ów) jak i daleko do tłumu majówkowych turystów. Co ciekawe Lutowiska i obszar je okalający to najkrócej istniejące terytorium w granicach dzisiejszej Rzeczpospolitej Polskiej…o czym więcej powiemy. Niech nie mylą was pozory, bo ten dzień nie jest spisany na straty. Po śniadaniu i zostawieniu rzeczy w PTSM-ie udamy się na Połoninę Caryńską. O odciski na stopach nie macie się co martwić. Asfaltowe odcinki trasy pokonamy busem, ale przyjemność zdobywania wysokości również nas nie ominie. Zielonym szlakiem wejdziemy na wysokości ponad 1200 m n.p.m., aby podziwiać przepiękne widoki i oczywiście zrobić nie jedną sesję zdjęciową. Następnie fragmentem Głównego Szlaku Beskidzkiego zejdziemy do Ustrzyk Górnych, skąd niezawodny bus zabierze nas z powrotem do Lutowisk. Wieczorem znajdziemy czas na planszówki i wspólne gitarowe granie, a że jak środowy wieczór na początku maja, to na europejskich boiskach odbywać się będzie półfinał piłkarskiej Ligi Mistrzów, w związku z czym i tego wątku nie może zabraknąć ;)… biorąc pod uwagę, że w Lutowiskach jest bardzo ciekawy stadion miejscowego klubu piłkarskiego Otryt Lutowiska (grającego w Klasie B, grupy: Krosno I, czyli mówiąc bardziej po ludzku VIII ligi piłkarskiej – taka swoista ósma Liga Mistrzów)…


Dzień drugi

Po obligatoryjnych dla zdrowia 8h spania i wspólnie zjedzonym śniadaniu transferujemy się do Wetliny. Jak przystało na nasz charakter wyjazdu będziemy chodzić znów „na lekko”. Tam, pójdziemy w góry, by zdobyć drugą z bieszczadzkich łąk - Połoninę Wetlińską. Żółtym szlakiem dojdziemy na grzbiet, gdzie odwiedzimy kultową Chatkę Puchatka i sprawdzimy czy naprawdę stoi w tak malowniczej okolicy. Jeśli pogoda pozwoli zatrzymamy się tam na dłuższą chwilę, żeby widoki zapadły dobrze w naszej pamięci. W tym pomocne nam będą aparaty fotograficzne. Następnie w planach mamy przejście kolejnym fragmentem Głównego Szlaku Beskidzkiego, który doprowadzi nas do kolejnego żółtego szlaku, pozwalającego na zejście do Wetliny, skąd ponownie busem udamy się do Lutowisk. Wieczorem, podobnie jak dnia poprzedniego znajdziemy chwilę na integrację i dobrą zabawę.


Dzień trzeci - ZEW!

Podobnie jak dwa poprzednie dni, ten również rozpoczniemy od śniadania, lecz dalsza część będzie wyglądać zgoła inaczej. Po śniadaniu (które zjemy jak się wyśpimy), będziemy już definitywnie opuszczać Lutowiska. Zatem wsiądziemy do autokaru, który zawiezie nas do kolejnej bazy operacyjnej. Tym razem do Jabłonek – stanowiących nasze miejsce noclegowe do końca rajdu. W tym dniu nie będziemy wychodzić w góry, ponieważ nasz cel zlokalizowany jest trochę niżej - w Cisnej. Tutaj też spotkamy się z pozostałymi dwoma trasami, gdzie już do końca wyjazdu razem będziemy przebywać w schronisku. Jak zostało nadmienione, integralną częścią naszej trasy jest udział w jednym z najpiękniejszych, bieszczadzkich, muzycznych festiwali, na który wybierzemy się wspólnie. Tam czeka na nas m. in. koncert KSU, Comy, oraz Krzysztofa Zalewskiego. Zatem wszyscy fani nie powinni się nawet wahać, zaś pozostali nie będą żałować. Festiwal nie jest oczywiście żadnym przymusem, lecz jednocześnie stanowi komplementarny punkt naszej trasy.


Dzień czwarty

Przedostatni dzień naszego bieszczadzkiego wyjazdu to pełna dowolność. W zależności od sił i samopoczucia (bo umówmy się, że po rockowych koncertach trzeba mieć chwilę na regenerację) zdecydujemy co będziemy robić. Tym bardziej, że same Jabłonki zapewniają nam moc atrakcji, począwszy od możliwości zobaczenia pomnika którego nie ma i zetknięcia się z historią tych terenów (UPA, Akcja „Wisła”) przez interesujące sklepy z pamiątkami, fantastyczny plac zabaw oraz bliskość owych obiektów, skończywszy na atrakcjach sportowych, dostępnych w samym schronisku. Dla spragnionych nieco większego wysiłku, będzie istniała możliwość dołączenia do wycieczki realizowanej przez inną trasę. Wieczorem odbędzie się wspólne integracyjne ognisko dla wszystkich uczestników wyjazdu. Jednym słowem ten dzień to zabawa i luz…podobnie zresztą jak trzy poprzednie ;)


Dzień piąty

Niestety, nadejdzie w końcu ten dzień, gdzie słowa piosenki wybitnego polskiego artysty Mieczysława Fogga staną się adekwatne, a skoro wcześniej dużo było muzycznych klimatów to całość stanowi idealne połączenie.
Dlatego też, będziemy niestety opuszczać Jabłonki i Bieszczady, kierując się do Łodzi, po (miejmy nadzieję) wspaniale spędzonym weekendzie majowym, który każdy z nas będzie miło wspominał i pamiętał.


Uwaga!

Jeśli chodzi o wycieczki górskie to ich przebieg może ulec zmianie w wyniku warunków atmosferycznych, a także stanu zdrowia przewodnika, bądź innych nieprzewidzianych sytuacji!




konrad_sarna
TRASA II - namiotowo-klasyczna

Prowadzi: Konrad Sarna (158)





Zapewniamy namioty, ale jeśli masz swój, to napisz o tym w zgłoszeniu – w końcu najlepiej śpi się u siebie!


Bieszczady - najbardziej popularne zaraz po Tatrach góry polskie.W ciągu roku przewija się w nich masa turystów. Jednak znakomita większość z nich wybiera tylko te najpopularniejsze miejsca.Połoniny, Tarnicę czy Bukowe Berdo. Nie wiedzą lub niechcą wiedzieć, że Bieszczady to nie tylko góry. Bieszczady to przede wszystkim doliny niegdyś tętniące życiem. To mieszanka ludzi różnych wyznań, którzy w następstwie ostatniej wojny zostali wysiedleni lub pozbawieni życia.Pozostało po nich tylko wspomnienie i resztki śladów po cerkwiach i domostwach.
Jeśli chcesz zobaczyć ten ich świat zapraszam na moją trasę.Razem poszukamy tego co jeszcze zostało po ludziach, których dawno już nie ma, a doliny, w których mieszkali niegdyś gwarne teraz spowija głucha cisza.



Dzień pierwszy - Śladem wysiedlonych wsi


Terka - Baza Namiotowa w Łopience.| Dystans ok.14 kilometrów


Naszą przygodę z Bieszczadami zaczniemy w Terce. Dowiecie się dlaczego założył ją Węgier, skąd wzięła się jej nazwa i kilka innych ciekawostek. Posiłek spożyjemy na łonie przyrody i zobaczycie gdzie niedźwiedzie przychodzą na jabłka. Następnie wejdziemy do lasu, w którym bezapelacyjnie królują wilk i niedźwiedź. Pomimo, że nie dane nam będzie tym razem przemieszczać się najwyższymi partiami Bieszczadów, obejrzymy sobie je dokładnie z wieży widokowej na Korbani. Jest stąd kapitalny widok na wszystkie partie Bieszczadów i nie tylko.
Jeszcze po drodze zajrzymy do dwóch wysiedlonych wsi, z których nie zostało zbyt wiele, ale gdy się przyjrzeć to można zobaczyć fragmenty domostw, które tutaj stały. Cerkiew w Łopience to obowiązkowy punkt tego dnia. Dziś odnowiona wydaje się być w dobrym stanie lecz wkrótce po wojnie popadła w ruinę i groziło jej unicestwienie.
Pierwszy nocleg spędzimy w Bazie Namiotowej w Łopience.


Dzień drugi


Łopienka- Sine Wiry - Zawój - Łuh - Jaworzec - Kalnica.| Dystans ok.16 kilometrów


Trasa obfitująca w kilka ciekawych miejscówek jak i, mam nadzieję, pozbawiona tłumów, które zajęte będą w Bieszczadach Wysokich.
Na początek spacer przez dawną wieś Łopienka gdzie jeszcze można znaleźć zdziczałe sady. Następnym etapem będzie przejście doliną rzeki Wetlinki z przełomowym odcinkiem tejże, a także spróbujemy zlokalizować nieistniejące już Jeziorko Szmaragdowe, które powstało po wielkim osuwisku w 1980 roku. Jeszcze przed drugą wojną światową ta dolina tętniła życiem. Znajdowały się tutaj cztery wsie z czego do dnia dzisiejszego została tylko jedna. Przejdziemy przez wszystkie gdyż pozostałości tychże są ułożone wzdłuż drogi. Pozostały po nich fragmenty podmurówek cerkiewnych czy pozostałości cmentarzy.
Nocleg przypadnie w miejscowości Kalnica, która zachowała się do dzisiaj choć jej mieszkańcy zostali wysiedleni, a ludność która tutaj obecnie mieszka przybyła już po drugiej wojnie światowej.


Dzień trzeci

Po śniadaniu może uda się krótki spacer po czym autokar nas zawiezie do Jabłonek. W tamtejszym schronisku spędzimy dwie doby. Dla osób zainteresowanych jest możliwość wybrania się na koncerty festiwalu Zew Się Budzi.


Dzień czwarty

W zależności od godziny powrotu z koncertów przed południem można się udać na krótki spacer po okolicy. Dla zainteresowanych również i w tym dniu wyjazd do Cisnej na koncerty.


Dzień piąty

To już niestety będzie nasz dzień powrotu do Łodzi. Z racji odległości jaka dzieli Łódź od Bieszczadów odjazd musi nastąpić nie później niż o godzinie 11.00.





mateusz_papierak
TRASA III - do pobiegania

Prowadzi: Mateusz Papierak (154)





Dzień pierwszy - ok. 17 km

Na rozgrzewkę wybierzemy się w górujące nad doliną Jabłonki masyw Łopiennika. Aby rozpalić płuca i przygotować je do górskiego powietrza zaatakujemy zielony szlak i mijając rezerwat Woronikówka okiełznamy Waltera, niczym sam James Bond. Po pokonaniu odpowiedniej hipsometrii będziemy mogli uspokoić oddech i grzbietem podążymy ku południu, aby wznieść się ostatecznie na iście etiopską wysokość 1069 metrów nad poziomem morza. Licząc na dobrą widoczność skorzystamy tam z punktu widokowego, a po uczcie dla oczu zbiegniemy sobie już dużo łaskawszym stokiem do Jabłonki.


Dzień drugi - ok. 20 km

Naszą trasę rozpoczniemy w okolicach Cisnej, rozpoczniemy asfaltem w dolinie Roztoczanki, następnie od Przełęczy nad Roztokami wskoczymy na trasę małego brata słynnego biegu Rzeźnika, czyli Rzeźniczka i pobiegniemy na wschód (tam musi być jakaś cywilizacja) w kierunku szczytu Okrąglika. Po rozprawieniu się z podbiegiem będziemy mogli delektować się obecnością na górskim grzbiecie i, miejmy nadzieję, pięknymi widokami. Czerwonym szlakiem zbiegniemy do Cisnej.


Dzień trzeci - ok. 13 – 16 km

Już na lekkim zmęczeniu, podążymy tym razem na zachód, aby pokonać Jaworne na czerwonym szlaku. Pobiegamy trochę po szutrze, a następnie zmierzymy się z morderczym podbiegiem. Powrót w 2 wariantach, w zależności od zmęczenia i dostępnego czasu, gdyż wieczorem przewidziana jest kolejna wyprawa do Cisnej. Tym razem zmierzymy się nie z podbiegami, a z udziałem w festiwalu „Zew się budzi”.


Dzień czwarty

Kiedy zew ponownie się w nas obudzi wyskoczymy na małe bieganie po okolicy, a jak to często bywa małe bieganie lubi przerodzić się w większe bieganie...


Dzień piąty

To niestety dzień regeneracji i to regeneracji podczas drogi powrotnej...


Konieczne wyposażenie na trasę:

  • terenowe buty biegowe,
  • plecak biegowy z bukłakiem,
  • odzież termo (miejmy nadzieję, że się nie przyda, ale mieć trzeba) oraz odzież biegowa na różne warunki atmosferyczne,
  • stuptuty (na bieszczadzkie błoto i chaszcze jak znalazł),
  • zaprawienie w biegowych bojach, chociaż niekoniecznie górskich*

+ ekwipunek ogólny, o którym poniżej, niezbędny na każdej z tras

*nie będzie tak strasznie, w dobrym towarzystwie i pięknych górach bieganie jest o wiele przyjemniejsze :-)





Ekwipunek

  • śpiwór, karimata
  • ubrania (odzież przeciwdeszczowa, ciepła bluza lub polar, odpowiednia ilość podkoszulek i bielizny osobistej, zapas skarpetek, krótkie i długie spodnie, komplet odzieży do spania, zakryte obuwie za kostkę (najlepiej buty górskie), dodatkowa para butów na przebranie po wędrówce (najlepiej spisują się sandały), obowiązkowo nakrycie głowy
  • przybory toaletowe
  • krem i okulary dla ochrony przed słońcem
  • przybory kuchenno-jadalniane (nóż, łyżka, kubek metalowy, menażka, są tacy którzy lubią brać ściereczki, na których przyrządzamy kanapki)
  • latarka i zapasowy komplet baterii, ewentualnie zapasowy akumulator do komórki
  • kijki trekkingowe dla osób o wrażliwych stawach kolanowych (i nie tylko dla nich)
  • NIE ZAPOMNIJ o dokumentach osobistych, legitymacjach uprawniających do zniżek (studenckie, szkolne, PTTK, EURO 26, itd)
  • KONIECZNIE zabierz zapas stale zażywanych leków na czas wyjazdu, przydać się mogą także plastry, talk, ewentualnie opaska elastyczna na kolana
  • WYSOCE WSKAZANE są wszelakie instrumenty muzyczne mniejsze od fortepianu, śpiewniki
  • BEZWZGLĘDNIE OBOWIĄZKOWY dobry humor, uśmiech i otwartość na wielką beskidzką przygodę

Do zobaczenia!


 

Fotorelacje z ostatnich rajdów

DSCN9214 DSCF1016-P50 SSA45204-P50 DSCF0946-P50
SSA45166-P50 DSCN9187 DSCN3078-P50 DSCF5518