SKPB Łódź My w górach Rajdy Relacje z rajdów 2008 2008 - grudniowy XVII Rajd Mikołajkowy
2008 - grudniowy XVII Rajd Mikołajkowy
Autor: Szymon Gradka    Utworzone: 10.12.2018
2008 12 - rajd mikolajkowy

Jak co roku, z początkiem grudnia, wyjechaliśmy w Beskid Żywiecki szukać pierwszych śladów zimy. XVII już Rajd Mikołajkowy, organizowany przez SKPB Łódź, odbywał się w dniach 05 – 07.12.2008. Wędrowaliśmy szlakami i ścieżkami Worka Raczańskiego, zaś przy zakończeniowym ognisku spotkaliśmy się w schronisku PTSM w Rajczy Nickulinie.

Tradycją ostatnich lat jest podróż w góry autokarem, co znakomicie skraca czas potrzebny na dotarcie w nasze ukochane Beskidy. Wraz z trasami rajdowymi w Beskidy dotarła również silna grupa uczestników Kursu Przewodnickiego, którzy w pobliskim Beskidzie Śląskim mieli brać udział w jednym z licznych wyjazdów szkoleniowych. Rajdy Mikołajkowe zwyczajowo są dość kameralne, tak też było i tym razem. Trasy rajdowe prowadzili: Darek Łapiński (117) wraz z odbywającą praktyki przewodnickie Dorotą Szczepańską oraz Maciek Klimczak (113) wspomagany przez Marcina Tabałę.

Nieco niewyspani wysiedliśmy z naszego autokaru w piątkowy poranek na rynku w Rajczy. Po szybkich zakupach, nieliczną lecz dziarską grupą sprawnie prowadzoną przez Marcina, ruszyliśmy w góry, by po kwadransie zatrzymać się „w pięknych okolicznościach przyrody niepowtarzalnej…” na śniadanko. Posileni ochoczo ruszyliśmy pod górę, podziwiając coraz szersze panoramy m.in. na Praszywkę, niezwykle monumentalny Muńcuł oraz okolice Hali Lipowskiej i Redykalnego Wierchu. Po około 2 godzinkach dotarliśmy do przysiółka Młada Hora, gdzie mieliśmy zamiar chwilkę odpocząć w jedynym w Polsce schronisku PTT - Chyz u Bacy. Niestety zastaliśmy zamknięte drzwi – tak więc ominęła nas możliwość rozmowy z nad wyraz charyzmatycznym Bacą – kto na Mładej Horze był ten wie co straciliśmy:). Nie przejmując się tym zbytnio grupa ruszyła w kierunku najwyższego szczytu na trasie – Wielkiej Rycerzowej (1226 m.n.p.m). Wkrótce z radością powitaliśmy pierwszy śnieg na szlaku. Po zostawieniu plecaków w Bacówce pod Rycerzową, już na lekko ruszyliśmy na spotkanie z drugim co do wysokości szczytem Worka Raczańskiego. Po zdobyciu Rycerzowej i krótkim delektowaniu się pistacjami ruszyliśmy do schroniska, gdzie w sympatycznej atmosferze, przy kanapkach i herbatce, spędziliśmy sporo czasu. W końcu jednak trzeba ruszyć w drogę – czekało nas już tylko krótkie zejście do Soblówki. Do gościnnej Starej Chaty prowadzonej przez sympatycznego Darka dotarliśmy w strugach deszczu. Po początkowych problemach z wejściem – Chaty pilnowała pewna niedosłysząca staruszka, którą w jakiś sposób należało obudzić:) - szybko rozlokowaliśmy się na dość zimnym stryszku i zaczęliśmy przygotowywać tradycyjną rajdową glumzę. Pewien problem stanowił brak wody poza „tą źródlaną, co sama z lasu płynie” - jak twierdziła nasza gospodyni, ale i z tym daliśmy sobie radę. Pełen wrażeń dzień zakończyliśmy owocnymi próbami suszenia przemoczonej odzieży i ogrzania naszej izby.

W sobotni poranek, po śniadanku ruszyliśmy przez przysiółki Soblówki na przełęcz Kotarz. Końcówka szlaku prowadziła błotnistymi i rozjeżdżonymi drogami, tak więc przełęcz powitaliśmy z ulgą. Jednakże czekało nas nowe wyzwanie – szczyt Muńcuł (1165 m n.p.m.) - nie minęła jednak godzinka, a my już staliśmy wokół repera oznaczającego wierzchołek góry. Podszczytowa polana słynie z widoków, nie omieszkaliśmy więc zatrzymać się tu na dłużej. Podziwialiśmy pasmo graniczne z Krawców Wierchem, okolice Lipowskiej i Rysianki oraz stoki Pilska. Zdjęciom nie było końca. Przed nami jednak zejście do miejscowości Ujsoły – szczególnie jego końcówka zapadnie nam w pamięci. Na stromym soku napotkaliśmy gigantyczny wyrąb – w poszukiwaniu w miarę wygodnego zejścia i mostu przez Danielkę kluczyliśmy dość długo, jednak późniejsze zakupy w sklepie w Ujsołach oraz posiłek nad Ujsołami w promieniach zachodzącego słońca wynagrodziły wcześniejszy wysiłek. Jeszcze tylko godzinka grzbietem Kiczory przez przysiółek Kręcichwosty, i już jesteśmy w Rajczy Nickulinie.

Dzień zakończyliśmy ogniskiem, przy którym spotkali się wszyscy uczestnicy rajdu. Po wymianie wrażeń z wędrówki oraz niezwykle ciekawych wspomnieniach Przemka Jędraskiego (4) z wędrówek po Beskidzie Żywieckim na początku l. 80 ubiegłego wieku, nastąpiła chwila, na którą wszyscy czekali. Wylosowano nagrody za rozwiązanie tradycyjnej krzyżówki rajdowej autorstwa Tomka Szali (119). Pojawił się również Mikołaj (w czerwonej czapce i polarze przewodnickim:), wręczając uczestnikom upominki.

W niedziele po śniadaniu i zdjęciach rajdowych udaliśmy się stokami Suchej Góry do schroniska na Hali Boraczej. Tu nasza grupa podzieliła się na 2 wyraźne obozy: drożdżówkojadów i sernikożerców – w tym miejscu pozdrawiam gospodynię schroniska, której wypieki na długo zostaną nam w pamięci. Pełni sił witalnych dziarsko ruszyliśmy na ostatni etap naszej wędrówki – przez Prusów do Żabnicy, skąd wraz z innymi rajdowiczami wróciliśmy autokarem do Łodzi.

I tak kolejny Rajd Mikołajkowy przeszedł do historii, pogoda nam dopisała, chociaż zbytnio nie rozpieszczała. Mieliśmy okazję podziwiać wspaniałe widoki, trochę powędrować po grudniowym śniegu oraz przeżyć wiele niezapomnianych chwil.

Tych którzy tęsknią za kolejnym rajdem pragnę pocieszyć, że następny już na przełomie marca i kwietnia.

Serdecznie zapraszamy !!!

 

Maciek Klimczak (113)

 

Fotorelacje z ostatnich rajdów

DSCN9214 DSCF0726-P50 P3280285-P50 IMG_6224-P50
IMG_6278-P50 DSCF4658-P50 IMG_6150-P50 DSCF5522