SKPB Łódź My w górach Rajdy Relacje z rajdów 2010 2010 - majowy XXIX Rajd Wiosenny - relacja
2010 - majowy XXIX Rajd Wiosenny - relacja
Autor: Amelia Szafrańska    Utworzone: 25.02.2018
xxix_rajd_wiosenny_2010   Brnęliśmy do ciebie maju przez mrozy i biele
  Przez śnieżyce i zaspy i lute zawieje...

   Z niecierpliwością wyczekiwany XXIX Rajd Wiosenny zorganizowany przez SKPB z Łodzi gości już w naszych wspomnieniach a beskidzkie góry, które niedawno zdobywaliśmy z zapałem "rozpadły się w stos fotografii poprzecinanych wąwozami miasta". Jednak szybko tego rajdu nie zapomnimy – był on wyjątkowy (oczywiście wszystkie rajdy SKPB są wyjątkowe, ale ten w szczególności ;)


   Gorące emocje związane z rajdem towarzyszyły niektórym zanim jeszcze wyjechaliśmy w góry, a to ze względu na duże zainteresowanie uczestnictwem w rajdzie. Ekspresowe znikanie wolnych miejsc w autokarach oraz na planowanych trasach powodowało wzmożoną wymianę maili i przeciążenia na linii telefonicznej. Początkowo zarezerwowany jeden autokar docelowo przeistoczył się w autokarowe trio sunące na południe Polski, bo... "dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba". Tradycyjnie podczas majówki wędrowaliśmy pod niebem Beskidu Niskiego i Bieszczadów.


IMG_8198 IMG_8152    Już na dworcu Łódź Fabryczna w czasie przedwyjazdowej zbiórki dało się odczuć niesamowity nastrój. Dziesiątki plecaków i dziesiątki ich właścicieli – wesołych, rozbawionych. Tu krążyły powitania, tam (w znacznej mniejszości ;) rodzicielskie pożegnania, gdzie indziej wesołe żarty, trochę niepewności, ale więcej niecierpliwości kiedy... kiedy... KIEDY? Bo góry nie zając..., ale przecież czasu nie zatrzymasz, a tu zaledwie cztery dni zaplanowano by Beskidami się nacieszyć. Jako pierwszy zniecierpliwiony wyruszył autokar zmierzający w Beskid Niski, niedługo potem dwa kolejne ruszyły w Bieszczady. Łącznie ponad 130 Rajdowiczów rządnych beskidzkich wrażeń. Dodam, że baaardzo dawno SKPB Łódź nie gościło tak licznej grupy chcących razem z nami wędrować.


Rajd został nawet okrzyknięty mianem Gigant Rajdu.


IMG_8305   Tym razem do wyboru było pięć tras chatkowo-schroniskowych: dwie wędrujące po Beskidzie Niskim (na wschód od Dukli i Barwinka) i trzy po Bieszczadach (na zachód od Baligrodu i Cisnej). O dziwo nie udało się zebrać odpowiednio dużej grupy śmiałków, którzy zdecydowaliby się na trasę namiotową przemierzającą Beskid Niski – stąd zdjęliśmy ją z programu. Ale wytrawni traperzy nie zawiedli i spośród wszystkich Rajdowiczów znalazło się ośmioro dzielnych, którym nie straszne były chłodne noce, by spać pod namiotami lub gołym niebem.


IMG_8240   Trasy zróżnicowane były nie tylko pod względem odwiedzanych miejsc, ale też trudności (jeśli weźmiemy pod uwagę długość tras i stopień ich nachylenia na podejściach). Zapewne trasa nr 1 prowadzona przez Piotrka Mączewskiego (123) i moją skromną osobę zapisała się w pamięci uczestników jako bieszczadzki maraton. Krok po kroku, kilometr po kilometrze, godzina po godzinie drogi zawsze nam sprawnie ubywało, ale też ani razu nie brakowało – każdy nachodził się wystarczająco z tendencją  do "aż nadto". Jednak nie samą wędrówką człowiek na rajdzie żyje. Radość w górach (czasami większą niż z samego wędrowania) można czerpać z odpoczywania.

IMG_8420 IMG_8156    A jeśli na postojach rozleniwionym myślom czas umilały dźwięki nie jednej, a trzech gitar to do bycia szczęśliwym w otoczeniu gór praktycznie więcej nie potrzeba. O tym, co działo się na poszczególnych trasach i jak rajd wspominają Rajdowicze możecie dowiedzieć się od nich samych czytając i oglądając RAJDOWE WSPOMNIENIA.  

 


IMG_8229 IMG_8403    Pogoda dopisała nam wyśmienicie, a majowe słońce rozpieszczało każdego dnia, bo "wielka jest majowa moc, kiedy niebo do ziemi się uśmiecha” . Jak to w górach bywa i wiatr sekundował  nam podczas wędrówki, zawzięcie czesząc po swojemu nasze włosy i smagając po twarzach wiosennymi podmuchami. Dzięki tym słoneczno-wietrznym zabiegom górskiego SPA już po pierwszym dniu nasze twarze rumieniły się dodając nam wdzięków górskiego wędrowca. No, ale co to byłyby za góry gdyby chmury nie zbierały się nad nimi?

  A owszem zbierały… duże, ciemne, wzbogacały dramatyzmem malownicze pejzaże. Pechowo zebrało im się na kumulację i deszczową kondensację w dniu zakończenia rajdu, a dokładnie kiedy przymierzaliśmy się do rozpalenia ogniska. Na szczęście półtorej godziny wystarczyło, by deszcz odszedł w zapomnienie - także samo ognisko odbyło się wprawdzie na mokrej trawie, ale pod suchym niebem. Niesamowity to był widok, kiedy przy jednym ognisku zgromadziło się tyle ludzi. Dodam, że więcej niż przyjechało autokarami, bo spora grupa dołączyła do rajdu w późniejszym czasie korzystając z prywatnego, tudzież państwowego transportu. Ognisko nie byłoby ogniskiem, gdyby nie pieczona kiełbaska a istniało realne niebezpieczeństwo, że może jej zabraknąć. W czasie świąt majowych okoliczne sklepy nie dysponowały tak znaczącą ilością kiełbasianych kilogramów, by nas uszczęśliwić.  IMG_8397 I tu ogromne podziękowania należą się Panu z ośrodka wypoczynkowego „Pod Suliłą” w Rzepedzi, który przechował nam w stołówkowych lodówkach na czas trwania rajdu kiełbaskę w ilości 25 kg + 3 ketchupy i 2 musztardy przewiezione z Łodzi. Na pieczeniu kiełbasy, losowaniu nagród za dobrze rozwiązaną rajdową krzyżówkę oraz wesołych opowieściach o przygodach jakie przytrafiły się wędrowcom na każdej z tras wieczór ten  nie skończył się. Czekało nas jeszcze jedno wydarzenie szczególnie ważne dla trójki przewodników: Michała Markowicza, Krzyśka Witczaka i mnie, którzy niedawno zdali przewodnicki egzamin, a teraz przyszła pora, by uroczyście złożyli przewodnicką przysięgę podczas tzw. blachowania.


pict0436    Zdała od siedzib ludzkich, w otoczeniu ciszy gór i na wzniesieniu tam gdzie bliżej do nieba, i gdzie myśli są bardziej wolne po północy zapłonęło kolejne ognisko. Nie łatwo jest obiektywnie pisać o wydarzeniu, w którym było się głównym uczestnikiem, gdyż emocje jakie wtedy towarzyszyły skłaniają mnie do osobistych refleksji, jednakże ... blachowanie było niezwykle uroczyste i podniosłe. Zgromadzeni Rajdowicze i Przewodnicy  otoczyli kręgiem ognisko, by na rozpoczęcie uroczystości odśpiewać hymn SKPB Łódź. PICT0438_10-05_3656 "Bo my i tak pójdziemy w stronę gór" do dziś nuci mi się w myślach.

   Chwilę później ciszę i ciemność rozświetliły race. W ich czerwonej poświacie trójka blachowanych trzymając płonące pochodnie powtarzała za Jankiem Gargólem (szefem naszego kursu przewodnickiego) tekst przysięgi … "W majestacie gór i w ich obliczu […]". Po wypowiedzianej przysiędze tekst ślubowania oraz pochodnie zostały złożone w objęciach ognia, a najstarszy blachą wśród obecnych przewodników – Jarek Bernacki (57) przypiął na piersiach przejętych przewodników wymarzone blachy.


Filmik z blachowania dostępny jest tutaj


pict0439_10-05_3686mm    Późniejsze gratulacje i życzenia nie miały końca. Jak to na uroczystościach wszelakich bywa na gości czekał poczęstunek, tym razem olbrzymi gar wyśmienitego bigosu. Śpiewy i gitarowe granie niosły się nad Wisłokiem do późnych godzin nocnych lub jak kto woli do wczesnych godzin porannych. Z muzycznego letargu wybudził nas siąpiący deszczyk, który dał znak do odwrotu... przecież za kilka godzin miał się rozpocząć kolejny dzień wędrówki. Nadmienię, że zakończenie rajdu oraz uroczystość blachownia miały miejsce w Wisłoku Wielkim, tutejsza szkoła i jej gościnni gospodarze użyczyli nam noclegu w nocy z 2 na 3 maja.

  

IMG_8501 IMG_8515    I tak szybko minęły cztery dni beskidzkiej włóczęgi. W poniedziałkowe popołudnie przyszła pora pożegnać się z górami (przynajmniej na trochę :). Wprawdzie wśród Rajdowiczów nadal panował radosny nastrój, jednak w drodze powrotnej z każdym kilometrem gwar cichł… niektórych ujął w swe objęcia relaksujący sen... inni z nostalgią śledzili przez szybę autokaru oddające się góry. Dzień żegnał nas bajecznym zachodem słońca, obiecując kolejne gdy wrócimy w góry. Wkrótce potem po szybach autokaru zaczęły spływać strugi deszczu.


IMG_8160   Na początku wspomniałam, że  rajd był wyjątkowy... wyjątkowy dzięki ludziom, którzy z nami pojechali. W przyszłym roku SKPB Łódź będzie obchodziło 30-lecie swojej działalności, a XXIX Rajd Wiosenny zapisał się w historii koła jako Gigant Rajd. Rzadko zdarza się, by podczas organizowania rajdu dzień po ogłoszeniu trasy brakowało na niej miejsc, by aż trzy rajdowe autokary zmierzały w Beskidy, by na jednej trasie rajdowy specjał czyli "glumzę" przygotowywano na cztery kociołki, by jedna trasa liczyła 35 osób, a do ogniska na mecie rajdu zasiadało ponad 140. Ale statystyki łatwo pokazać ubierając je w liczby... trudniej przedstawić słowem czy obrazem niezapominanie chwile, trud i satysfakcję ze zdobywania gór, wesołe przygody i radość jaką

pict0103 czerpiemy z bycia w górach... w dodatku z tak fajnymi LUDŹMI, jak na ostatnim rajdzie.


  Niektórym ta sztuka doskonale udała się. Zapraszamy do czytania i oglądania RELACJI Z XXIX RAJDU WIOSENNEGO spisanych przez samych uczestników, a Drogim Rajdowiczom dziękujemy za udział w rajdzie i bezcenne dla nas Wspomnienia oraz zapraszamy na kolejne niezapomniane wyprawy.

... bo zapewne i Was "ciągnie do gór jak Anioły do chmur".


                                                                                                                                              Amelia Szafrańska (128)



XXIX RAJD WIOSENNY 2010 TRASA_1_G.Kliszko TRASA_2_D.Lapinski TRASA_4_M.Marczyk TRASA_5_M.Saluda TRASA_6_Woszczu PRZEWODNICY_K.Okarasa prawie-PRZEWODNICY_K.Okrasa


Pełna fotorelacja z rajdu dostępna jest tutaj.



 

Fotorelacje z ostatnich rajdów

Rajd Majowy 2009 56-P50 DSCN9210 DSCF0739-P50 DSCN9204
DSCF1053-P50 DSCF1011-P50 DSC05247-P50 IMG_3480-P50