SKPB Łódź My w górach Rajdy Relacje z rajdów 2012 2012 - grudniowy XXI Rajd Mikołajkowy - relacja
2012 - grudniowy XXI Rajd Mikołajkowy - relacja
Autor: Amelia Szafrańska    Utworzone: 26.04.2018

beskidmaly_krzywe1  Beskid Mały swoją nazwą niejednego już zmylił. Niby wszystko się zgadza, bo mały i niski, jednak wyniosłości są tutaj zupełnie przyzwoite. Mogliśmy przekonać się o tym już w pierwszym dniu Rajdu Mikołajkowego. Trasa Marcina Tabały (trasa I) jako pierwsza zmierzyła się z dużym przewyższeniem na zboczach Bujakowskiego Gronia. Natomiast w Wilkowicach trasa Piotrka Dębickiego vel Petera (trasa III) i moja, czyli Wojtak Stopczańskiego (trasa IV), rozgrzewała się bojowo by dotrzeć do schroniska na Magurce Wilkowickiej. Peter zielonym, a my czerwonym szlakiem - "Pewnie spotkamy się na szczycie... "

 

 

Początek grudnia z przekonaniem informował nas, że zima w górach na dobre się rozpoczęła. Prognozy trochę przerażały, bo przed wyjazdem zapowiadały mrozy 10 stopni poniżej zera. Na miejscu okazało się, że pierwszy zimowy śnieg nie był uciążliwy, a trasy lekko przetarte. 

 

Pierwsze godziny po wyjściu z autobusu to czas aklimatyzacji i wszyscy to odczuwali. „Soki” pociekły przy podejściach, a mróz ochładzał na każdym krótkim postoju. Trochę zmęczeni dotarliśmy do schroniska spotykając przed wejściem grupę trzeciej trasy. _dsc0007  Szybko, by się ogrzać, może coś ciepłego zjeść...? A tu wielkie rozczarowanie - schronisko czynne, ale jakby nieczynne. Zimno jak na zewnątrz, a zjeść coś ciepłego to raczej sztuka, bo obsługa była zaskoczona naszym widokiem. No cóż...w końcu to dopiero piątek i na weekend trzeba jeszcze poczekać. To nie ostatnie zaskoczenie w Beskidzie Małym jakie nas spotkało, ale najważniejsze że wszyscy przez cały czas dobrze się bawiliśmy. Natomiast w samym schronisku udało nam ogrzać się dobrymi humorami i herbatą. Po godzinie wszyscy w końcu wyszliśmy na szlak. Trasa trzecia w prawo, a my w lewo, w kierunku Przełęczy Przegibek. Słońce chciało nam jeszcze poopowiadać co nieco, choć mróz był i nie czaił się zbytnio. Pogoda wyśmienicie dopisywała amatorom fotografii. A co ciekawe, najdłuższe sesje zdjęciowe odbyły się za Gaikami, gdzie słońce pieściło Bielsko-Białą udając, że to atrakcyjny plener. Chociaż Beskid Śląski dostojnie wychylał się ponad chmury to duże miasto zaciekawiało wszystkich świecidełkami cywilizacji. 

_dsc0035 Na podejściu na Groniczki spotykaliśmy trasę pierwszą, idącą z naprzeciwka. Byli trochę zawiedzeni tym, że na Hrobaczej Łące - skąd szli - nie można było ogrzać się, ani zjeść, a nawet napić gorącej herbaty. Wymieniliśmy się doświadczeniami i oni wiedzieli już, że lepiej zatrzymać się i zjeść coś na Przegibku, a my, że nie ma sensu iść na obiad do schroniska na Hrobaczą Łąkę, bo i zimno i nawet na herbatę nie ma co liczyć. Tak więc po krótkiej konsultacji z uczestnikami mojej trasy postanawiliśmy zejść do Żarnówki i tam zrobić przerwę na posiłek. Zanim jednak doszliśmy trzeba było przedzierać się przez śnieg po zasypanych ścieżkach i bezdrożach. Gdy dotarliśmy do zabudowań wsi zdarzył się drobny wypadek, który zmusił nas by trochę zmienić palny. Chcieliśmy coś przekąsić. I tu następne zaskoczenie. Okazało się, że w Beskidzie Małym, o tej porze roku nie ma co liczyć na jakiś bar, restaurację - przynajmniej w Porąbce, czy Żarnówce. Autobusem dojechaliśmy do Porąbki. Mróz coraz bardziej dawał o sobie znać. _dsc0039 Musieliśmy iść by nie zamarznąć. Do Puszczy Wielkiej szliśmy szosą, a ostatnie dwa kilometry podjechaliśmy autobusem. Od miłego mieszkańca wsi dostaliśmy instrukcję jak dojść najszybciej do agroturystyki Pod Złotą Górką. Może była to i najszybsza, ale za to najbardziej stroma droga - po 40 minutach byliśmy na miejscu. Było wcześnie, bo dziewiętnasta. W sali kominkowej, która jest od razu kuchnią i sypialnią dla kilku osób, ugotowaliśmy glumzę i długo biesiadowaliśmy. Atmosfera  wspaniała. Cały czas się śmiejemy. A brak zasięgu powodował, że tylko czasem udało mi się gdzieś dodzwonić. W tym czasie trasa Petera nadal szła. Ognisko zrobione po drodze na ich trasie znacznie poprawiło humory piechurów. Na miejsce noclegu dotarli przed północą, a my najedzeni i uśmiechnięci szliśmy właśnie spać. O godzinie drugiej w nocy dołączył do nas Piotrek (Mączuś) z żoną i znajomymi.

  

_dsc0088 Następnego dnia, po wspólnym wielkim śniadaniu ruszyliśmy w kierunku Przełęczy Kocierskiej. Tego dnia trasę prowadził Krzysiek – praktykant. Na przełęczy, w zajeździe Kocierz zatrzymaliśmy się na odpoczynek. Dobre jedzenie, gadki szmatki, kilka zdjęć i dalej w drogę. Na Potrójnej było wietrznie i jednak trochę zimno. Do Chatki pod Potrójną, gdzie miało odbyć się zakończenie rajdu, doszliśmy po szesnastej. Na miejscu zastaliśmy tylko Gliwiczankę  Dominikę - uczestniczkę trasy Petera. Nastąpił szybki podział miejsc do spania i oczywiście - glumza. Szefem glumzy ponownie został Kamil, gdyż  dzień wcześniej wyszła mu ona bardzo dobra. Oczywiście w pomoc angażowi się wszyscy, najczęściej chodząc koło garnków z przygotowanymi łyżkami. _dsc0116 W międzyczasie przyszła grupa Marcina. Niestety i Marcina dopadała kontuzja nogi. Po jakimś czasie są już wszyscy, wszystkie trasy. Atmosfera muzyczno-dyskusyjna z dodatkiem glumzy czy też ciekawostek bezmięsnych trasy pierwszej. O 22.00 Jerzy wcielił się w postać Mikołaja. A Maja, jako asystentka Mikołaja, perfekcyjnie ustaliła zasady podziału prezentów wyciąganych z wielkiego worka Mikołaja. Każdy z biesiadników dostał prezent, który od razu był obszernie komentowany przez wszystkich. Śmiechu i gwaru co niemiara. Wszyscy się świetnie bawili i tak do samego rana.

 

 A rano sprzątanie, śniadanie i tradycyjne zdjęcia pamiątkowe przed chatą. Moja trasa poszła na Gibasówkę. Trasa Petera zeszła najprostszą drogą do Baś. _dsc0178 A i Marcin  poszedł gdzieś ze swoimi rajdowiczami, mimo kontuzji. Wszyscy spotkaliśmy się na ognisku niedaleko Baś, przygotowanym przez trasę Petera. Kiełbaski i pieczony chlebek były wyśmienite, a miejsce ogniska dobrze dobrane. Dodatkowo ostatni promyk słońca ogrzewał polanę, a chowając się już za Gibasówkę oznajmiał, że to koniec rajdu. Jeszcze w drodze powrotnej, w autobusie, rozkoszowaliśmy się wszyscy świeżymi wspomnieniami. Następny rajd w końcu już niedługo. Do zobaczenia w kwietniu.

 

 

Wojtek Stopczański (139)

 

Na fotograficzną relację z rajdu zapraszamy do galerii

 

Fotorelacje z ostatnich rajdów

DSCN3107-P50 DSCN3061-P50 DSCF5500 DSCF4658-P50
DSCF1022-P50 DSCF5497 DSCN9190 SSA45081-P50