SKPB Łódź My w górach Rajdy Relacje z rajdów 2012 2012 - kwietniowy XXIII Rajd Primaaprilisowy - relacja
2012 - kwietniowy XXIII Rajd Primaaprilisowy - relacja
Autor: Amelia Szafrańska    Utworzone: 11.12.2018

palakatskpb_xxiiirp W dniach 30 marca – 1 kwietnia grupa zdesperowanych mieszkańców Polski Centralnej wybrała się w Beskid Żywiecki w poszukiwaniu wiosny. W sile około 40 osób, podzieleni na cztery grupy przystąpili do penetracji Pasma Pewelskigo Beskidu Makowskiego, oraz pasm Polic, Jałowieckiego i Babiogórskiego Beskidu Żywieckiego. Najdociekliwsi sprawdzili nawet szczyt Pani Beskidów – szanownej Babiej Góry – również tam nie było krokusów. To znaczy być może były, ale pod metrową warstwą śniegu – gdyby miały dłuższe łodyżki to z pewnością byłoby je widać.

 

Po całodziennych poszukiwaniach wiosenni detektywi rozplenili się po chatkach studenckich (Adamy nad Lachowicami, Skansen w Zawoi) i innych schronach, by odetchnąć i posilić strudzone ciało nocnym wypoczynkiem przed kolejnym dniem walki o dobre wiadomości dla stroskanych rodzin oczekujących przy telefonach mms-ów z łanem krokusów.


Drugi dzień upłynął pod znakiem zmasowanego szturmu na najwyższy szczyt Beskidów leżący w całości po polskiej stronie. Celem ataków stała się Polica. Wędrując różnymi szlakami kontynuowano poszukiwania. Bezskutecznie. Ostatnie nadzieje odebrał widok Hali Krupowej spowitej śnieżnymi zaspami. Wyprawa okazałaby się fiaskiem gdyby nie nieprzebrane pokłady dobrego humoru i optymizmu wniesione przez uczestników wyprawy do schroniska na Hali Krupowej. Uśmiech gospodarza, ciepła herbata, gęsta i ciągnąca się roztopionym serem glumza rekompensowały trudy dwudniowych zmagań.
W ruch poszła pierwsza gitara, najpierw nieśmiało, gdzieś w kątku, później nieco głośniej, zawtórowała jej druga. Szybkie szukanie śpiewników na dnie plecaków i już schronisko trzęsie się od śpiewu. A to dopiero preludium wielkich wydarzeń tego wieczoru.
O 23.00 niczym szaleni wszyscy opuszczają przytulne schronisko, by przenieść się do płonącego opodal ogniska. Ogniska niezwykłego gdyż przy tej właśnie watrze odbyło się BLACHOWANIE, a więc oficjalne, uroczyste przyjęcie w poczet przewodników Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich w Łodzi absolwentów kursu edycji 2010/11 – Ani i Wojtka. Przy blasku pochodni wypowiedzieli słowa przysięgi przewodnickiej po czym udekorowani zostali przewodnickimi blachami o numerach 138 i 139. Jest to jedno z najwznioślejszych i najradośniejszych wydarzeń w rocznym kalendarzu życia Koła -  sami musicie sobie dopowiedzieć jak rozgrzały się struny gitar po powrocie do schroniska, z jaką chrypą obudzili się rano uczestnicy tego wspaniałego wieczorno/nocnego śpiewogrania. Dziękując Darii, Lopezowi i Sławojowi za muzyczny prym pozostaje tylko prosić o więcej przy okazji kolejnych spotkań...

 

A rano? Po niespiesznym niedzielnym śniadaniu przyszedł czas na wędrówkę w dół do czekającego autokaru i drogę do domu. Choć krokusy skutecznie ukryły się pod metrową warstwa śniegu, choć z pozoru proste trasy zamieniły się w wielką przygodę i zmaganie z siłami natury i potęgą gór chyba nikt nie wracał zawiedziony.


Pozostaje z kronikarskiego obowiązku wspomnieć o zapowiadanym CHŁODNIKU, czyli zimowym biwaku przy schronisku – bazie rajdu. Czy to z powodu nadmiaru śniegu, czy pokusy całonocnego śpiewania w jadalni w pierwszej edycji Chłodnika wzięły udział dwie osoby, które zakwaterowały się w jedynym stojącym tej nocy przy schronisku namiocie. Wkopany do połowy wysokości w śnieg stanowił ciepłe i przytulne schronienie po całodziennej wędrówce. Kto wie – może za rok amatorów takiej beskidzkiej przygody pojawi się więcej?

 

 

Relację z rajdu sporządził łypiąc chłodnym okiem z zaśnieżonego namiotu
Darek Łapiński (117)

 

Fotorelacje z ostatnich rajdów

DSCN9216 DSCN9191 DSCF1053-P50 IMG_1030-P50
DSCF1022-P50 DSC05259-P50 DSCF0726-P50 Rajd Majowy 2009 11-P50