SKPB Łódź Relacje z rajdów 2014 2014 - październikowy XXXIV Rajd Beskidzki - relacja
2014 - październikowy XXXIV Rajd Beskidzki - relacja
Autor: Amelia Szafrańska    Utworzone: 20.06.2018

rajd_beskidzki_2014_-_plakat W dniach 24 - 26 października 2014 roku odbył się wyczekiwany po uciążliwych, letnich upałach XXXIV jesienny Rajd Beskidzki. Tym razem za teren naszej eksploracji obraliśmy pasmo Wielkiej Raczy i Romanki, Rysianki i Pilska Beskidu Żywieckiego, okolice Trójstyku Beskidu Śląskiego oraz słowackie Góry Kysuckie.


 

  foto_1

Prognozy pogody zapowiadane na weekend trzymały w napięciu nawet najtwardszego wędrowca: czy nie będzie mi za gorąco? Czy nie oślepi nas przeszywające jesienne słońce? Czy nie dostanę udaru słonecznego?! Na szczęście szybko okazało się, że od samego początku naszej górskiej przygody mogliśmy liczyć na orzeźwiającą mgłę, która beskidzkie ścieżyny zamieniła w prowadzące w nieznane baśniowe gościńce…


Na poszukiwanie polskiej złotej jesieni wyruszyło pięć tras (w tym nieustraszona trasa rodzinna) pod wodzą przewodników SKPB: Bogusi Strawiak, Maćka Klimczaka, Wojtka Stopczańskiego, Basi Tenerowicz oraz Miłka Wojtunika. Każda trasa pierwszy dzień wędrówki postanowiła spędzić w sposób wyjątkowy. Wśród beskidzkich atrakcji znalazły się bunkry w Węgierskiej Górce, Muzeum Świerka Istebniańskiego czy Trójstyk. Niektórzy jednak postanowili ten dzień przeznaczyć na relaks i SPA – rozumiany jako kąpiel w wodospadzie w Sopotni Wielkiej lub atak na Pasmo Wielkiej Raczy i zdobywanie najwyższego szczytu o tej samej nazwie. 

 

                            foto_2 foto_3 foto_4

Piątkowe zmagania z nierozchodzonymi nogami i niesforną pogodą wędrowcy zakończyli w Chatce na Zagroniu, Schronisku na Wielkiej Raczy (a tam relaks w saunie), Schronisku na Rysiance i w słowackiej Vychylovce.


Jak przystało na sobotni poranek każdy obudził się ze zdwojoną siłą na przemierzenie najtrudniejszych szlaków. Energii dodawało błękitne niebo nad głowami. Zatem nie można było spędzić tego dnia inaczej, jak na rozkoszowaniu się pięknymi widokami i żywieckimi schroniskami. Rajdowicze mieli przyjemność zawitać do Bacówki Krawców Wierch, schroniska na Przegibku oraz Bacówki na Rycerzowej, gdzie również i nasz ulubiony kierowca Pan Adam postanowił odpocząć.

 

                          foto_5 foto_6 foto_7

 

Wieczorem wszystkie trasy spotkały się w Chacie Chemików "Danielka" nieopodal Ujsoł. Ciepła herbatka, glumza w pięciu smakach, "gorąca" woda pod prysznicem i gościnność naszych gospodarzy rekompensowały wszelkie trudy po wędrówce. Dobry humor unoszący się w powietrzu udzielał się każdemu. Nie trzeba było zatem długo czekać na pojawienie się pierwszej gitary… potem druga… i jeszcze trzecia (obsługiwana przez naszych gospodarzy). Tak też minął nam sobotni wieczór, przy piosence, kiełbasce i wspólnym wspominaniu najśmieszniejszych przygód rajdowych. 


                                             foto_8 foto_9

 

foto_10 Niedzielne odsypianie (ku uciesze tych, którzy biesiadowali nocą) trwało dłużej dzięki przestawianiu zegarków o godzinę do tyłu. Po obowiązkowej sesji zdjęciowej każdej z tras wyruszyliśmy wspólnie na krótki spacer do Ujsoł, gdzie czekał już na nas autokar. Ale w autokarze nie ma spania :) W czasie podróży Rajdowicze mieli okazję wygrać kilka ciekawych nagród, m.in. koszulki rajdowe, płyty z muzyką turystyczną, oraz beskidzkie karty do gry. Wystarczyło wykonać proste zadanie… Np. buziak dla wszystkich Pań w autokarze lub… wywiad ze specjalistą od uprawy buraków cukrowych (w tej roli jeden z Rajdowiczów). Niedzielne popołudnie spędziliśmy w klimatycznej Bielsko-Białej, gdzie zasileni w obiadowe smakołyki mogliśmy wrócić w nasze centrum świata, czyli do Łodzi ;)

 

                      foto_11

Za pierwszy "własnoręcznie" prowadzony rajd dziękują

 Kasia Stobiecka (146) i Ania Mizerska (148)